Praca komornika na podhalańskiej ziemi praktycznie niewiele się różni od pracy komornika w innych częściach naszego kraju, za wyjątkiem możliwości podziwiania pięknych widoków górskich w czasie egzekwowania wyroków sądowych. Do specyfiki pracy owego egzekutora na Podhalu należy także wyjątkowo siarczysta reakcja górali – dłużników w czasie zabezpieczania mienia.
Ostatnio w lokalnych mediach głośno było o odebraniu dzierżawy znanemu bossowi zakopiańskiemu w atrakcyjnej części Zakopanego. Mowa o Kuźnicach i popularnym zajeździe. Dzierżawca owego mienia należącego do mającej ostatnio trudności finansowe spółki Polskie Tatry próbował wyjść z impasu. Jednak ostatnie zimy w Tatrach dla biznesmenów nastawionych na zyski z turystyki stanowią gwóźdź do trumny, zamiast wyjścia z dołka następuje jeszcze głębsze pogrążenie. Tak było właśnie w wyżej opisanym przypadku. Skończyło się wejściem komornika do obiektu.
Do ciekawszych historii na Podhalu z komornikiem w tle należą sprawy związane z nieuczciwymi Biurami Podróży. Do zakopanego zawitał, na ten przykład, właściciel ( były radny ) Biura Podróży „Brzask” z komornikiem na karku ( zabezpieczono dietę ), bowiem już na północy parał się oszustwami z udziałem podobnego biura, tyle, że pod inną nazwą. Teraz miejscowi komornicy będą mieć używanie przy egzekwowaniu skradzionych pieniędzy poszkodowanym, którzy miast na wyspach Kanaryjskich znaleźli się w gmachu sądu rejonowego.
Hotel „Chałubiński”, który znajduje się w gmachu należącym do Starostwa Tatrzańskiego, też niestety objęty został wnioskiem skierowanym do komornika o egzekucje wyroku. Właściciel, który twierdzi, iż włożył w budynek kupę kasy, nie chce opuścić swojej charowizny – jednak komornika nie można po prostu nie wpuścić, bowiem ma on prawo nawet kopniakiem wyważyć drzwi.
Komornikowi na Podhalu przypadło ostatnio egzekwowanie zasądzonych 180 tysięcy złotych odszkodowania dla turystki stratowanej przez konie na imprezie „Kumoterska Gońba” odbywającej się parę lat temu na Równi Krupowej. Kosztami został obciążony organizator imprezy, właściciel koni i gmina Zakopane, oczywiście komornik skierował pierwsze kroki do gminy, bowiem jest najbardziej wypłacalna na chwilę obecną.
Komornicy od 2001 roku pracują na własny rachunek. Sami utrzymują kancelarię, pracowników, płacą podatki i ZUS – bo jak „zalegają” to odwiedzi ich komornik ( żart ). Nie mogą już pobierać zaliczki akonto odzyskanego długu ( ponoć sprzyjało to opieszałości w pracy egzekutora ) . Kancelaria zajmuje się na co dzień mało dochodowymi i spektakularnymi sprawami. Te opisane powyżej, to bardziej incydenty nagłaśniane przez media. Ogólnie w swoim rewirze zajmują się mandatami, karami za spowodowanie wypadku, rachunkami za prąd, rachunkami czynszowymi – oczywiście nie zapłaconymi.
Tak czy owak, jak już ktoś będzie miał od nas ściągnąć dług, to już lepiej komornik niż pracownik firmy windykacyjnej ( konkurencja kancelarii komornika ), bowiem ci nie muszą czekać na zasądzone wyroki sądu, wystarczy słowo poszkodowanego, który oddaje sprawę do owego biura, a już postawni panowie z szeroką klatą piersiową zajmą się sprawą!