Dzisiaj zmusiła mnie sytuacja musiałem jechać do Nowego Targu na wymianę szyby w golfie. Mróz i niesamowicie wiejący wiatr zagonił mnie do jednej ze słynnych kawiarnio-cukierni Steskal, która znajduje się w rynku.
Przy okazji odwiedzenia Nowego Targu zawoziłem dokumenty z firmy do księgowości i chciałem jak to ja mam zawsze w zwyczaju coś słodkiego podrzucić. Kupiłem więc ciasteczko i zaniosłem. Postanowiłem powrócić za chwilkę do Steskala, aby coś zjeść i napić się kawki zajadając serniczek.
Poszukałem miejsca w części dla klientów, usiadłem i za chwilkę zostałem poproszony o zamówienie.
Wybrałem fasolkę po bretońsku z pieczywkiem, sernik + kawa. I jak spodziewałem się, co zresztą jest normalne w Polsce w punktach o takim standarcie dostałem pierwsze kawę + sernik a na fasolkę czekałem gdzieś około 15 minut.
Nie upadłem na głowę, aby kawę i ciastko jeść przed głównym daniem, więc kawę sobie musiałem już odpuścić.
Zjadłem niespecjalną fasolkę, później konsumując niespecjalny sernik zastanawiałem się czy te ciastka co zaniosłem do księgowości były takiej samej jakości.
Jedyny plus z posiłku to podane pieczywo. Otrzymałem, czego nie spodziewałbym się aż trzy rodzaje pieczywa i jedna bułeczka razowa była naprawdę smaczna.
Rachunek gdzieś koło 14 zł – niewielki zostawiłem 20zł aby zrekompensować sobie humor na ten dzień.
Czy odwiedzę Steskal? Raczej nie – przynajmniej nie na główne danie czyli kawa przed fasolką.
Zakopiec/R.Urbański
Tag: ciastkarnia, kawiarnia, Steskal