Zakopane podczas Majówki to nie tylko wolny czas, radość, zabawa. To również ciężka praca wielu ludzi. Dwie najciekawsze to wizyta i kontrole skarbowe oraz władcza postawa jednej z „eminencji” kościelnej w Zakopanem.

Przez weekend Zakopane było przetrzepane przez pracowników US. Byłem świadkiem dwóch interwencji jak parkingowi nie wydali paragonów za postój aut.
W jednym wypadku to kara 400 zł a w drugim może być więcej bo okazało się, że parkingowy nawet urządzenia fiskalnego nie miał przy sobie tylko gdzieś tam u szefa w biurze. W dodatku okazało się, że umowa o prowadzenie parkingu również już wygasła.

Druga sytuacja kiedy to pod Gubałówką w niedziele rano zebrały się dziecięce zespoły regionalne, aby wziąć udział w konkursie. Było gdzieś pomiędzy 9 a 10 jak do kogoś z organzatorów zadzwoniła eminencja z żądaniem wyłączenia lub przyciszenia nagłośnienia bo on nie może w takich warunkach przeprowadzić ceremonii na „Pęksowym Brzyzku”.
Skończyło się na tym, że biedne dzieci czekały bo konkurs zaczął się przeciągać i jakoś dobiegł końca.

Ja osobiście to jakbym przyciszył to już własnego oddechu nie usłyszałby „Jego Wielebność”. Chyba zapomina, że prawnie cisza nocna kończy się o 6.00 i jeśli impreza jest zgłoszona w urzędach a tak jest w wypadku Wielkich Tatrzańskich Majówek to jedynym wyjściem jest założenie sobie stoperów co powinni uwzględnić parafianie dający na tacę, aby dołożyć te parę złotych.

Majówka przebiegła spokojnie w zakorkowanym Zakopanem gdzie jeszcze dzisiaj rano 4 maja korki w stronę Krupówek od dworca były godzinne.

Tagi: , ,