Jazda na oklep koniem przetrwała jeszcze na wsiach, gdy młodzi chłopcy biorą ojcu konia pociągowego i hajda, poprzez pola i łąki. Czasami takie przejażdżki źle się kończą, albowiem trzymanie się grzywy konia i jazda bez siodła, to nie najlepszy pomysł. Od stuleci znane są różnego rodzaju siedziska, ba nawet kiedyś tzw. rząd był przejawem bogactwa. A Tatarzy pod siedzenie wkładali kawałki surowego mięsa i po jakimś czasie konsumowali je. Nie polecam tej metody, dzisiejszego „tatara” robi się zgoła w inny sposób. Ale współczesne siodła wprawdzie nie inkrustowane złotem, ani ze srebrnymi guzami, są funkcjonalnie dużo wygodniejsze i bezpieczniejsze, od tych z przeszłości. Najnowszym hitem są siodła stübben z amortyzującą konstrukcją, zabezpieczającą plecy i kręgosłup przed przeciążeniami. Współczesny człowiek odwykły od pracy fizycznej ma bardziej delikatną budowę, stąd musi się stosować tego typu siedziska, aby ratować nasze zdrowie. Sport jeździecki ma być bowiem przyjemnością, a nie powodem do kontuzji i kalectwa. Warto zatem zainteresować się takim sprzętem, jak siodła, a dopiero później kupować dodatkowe elementy stroju jeździeckiego. Dla dociekliwych podaję, iż ten sprzęt również ma pozytywne działanie na zdrowie konia, zmniejsza bowiem obciążenie, jakiego doznaje jego organizm podczas niesienia człowieka na swoim grzbiecie.

Podobne informacje lub kontynuacja poprzednich tematów